środa, 16 stycznia 2013

Semestr II

Ok, teraz przeżywam jeden z najbardziej szalonych tygodni w moim życiu. Totalne szaleństwo. Egzaminy ! W Ameryce jak zresztą wszyscy już wiedzą edukacja wygląda troszkę inaczej. Po I semestrze nadchodzi czas na wielki egzaminy - z każdego przedmiotu. W środę zaliczyłam chemię i yearbook, czwartek to historia, sztuka i angielski a piątek matematyka i zoologia. Jak na początku wszyscy zaczęli gadać o egzaminach trochę się denerwowałam bo przecież wzięliśmy sporą ilość tematów. Na marginesie chce dodać, że wcale nie ma tak że w szkole amerykańskiej poziom jest niższy, uczymy się tych samych rzeczy, ale innymi sposobami - spędzają więcej czasu na poszczególnych problemach, kontakty z nauczycielami są mega przyjacielskie co zapewnia inny komfort nauki. Nie proście mnie, żeby powiedziała Wam gdzie jest lepiej albo gorzej. Po prostu jest inaczej. Nauczyciele dali nam papiery z powtórzeniem i jak na razie egzaminy, wydają się bardzo proste, nie mam jakiś większych trudności. Trochę posiedziałam, poczytałam , pokreśliłam i pamiętam- jestem wciąż pod wrażeniem ! Ale to jest mega zabawa dla mnie. Ok, prawda jest taka że mój angielski poprawił się baaardzo ,ale wyjaśnijmy sobie jedno. Zwykle gdy mam większą ilość materiału do nauki to to wygląda jak układanie puzzli. Pamiętam tylko, że to słowo pasuje do tego słowa i dzięki temu złotemu środkowi udaje mi się przetrwać wszystko. Czasami ludzie, którzy mnie otaczają są przekonani, że mogę rozumieć absolutnie wszystko i jak czegoś nie zrozumiem to oni są przekonani że robię sobie z nich żarty ! Mam w planach zamieścić wkrótce kolejny post i powiedzieć Wam całą prawdę o Amerykanach :D  Mój drugi semestr zaczynam od gorącego tygodnia na Florydzie ! Wyjeżdżam w sobotę, jestem mega podekscytowana, ale przy okazji zmęczona. Zrozumiałam, że praca sekretarki na pewno nie jest dla mnie. Zawsze , gdy chce gdzieś pojechać muszę wypełnić tonę papierów - to jest męczące serio ! Trzymajcie za mnie kciuki :)  Każdego poranka zaczyna się nowy dzień - nie zmarnujcie go , bo ten dzień jest zawsze pierwszy i ostatni !


 
 
http://www.jibjab.com/view/-ZTTQq7eTfCZmhh-ii9QiA

Jak się denerwuje to śmigam na dyskotekę albo śmieje się aż mi powietrza w płucach zabraknie, albo wskakuje w seksowne ciuszki, haha . Najlepsza zabawa zawsze jest z exchange studentami. Amerykanie nie są tacy mega otwarci jak chłopaki z Południowej Ameryki czy jak szalone Koreanki :)  ogólnie - najlepsi przyjacieli na świecie - exchange student!

sobota, 12 stycznia 2013

2013

Sylwester
Tego Sylwestra z pewnością nie zapomnę do końca życia. Tyle rzeczy wydarzyło się dzisiejszego dnia ! Zacznijmy od samego ranka. Piero- exchange student z Peru i Ruben - exchange student z Belgii zaprosili mnie i Fanny na imprezę Sylwestrową do skate parku, oddalonego ode Bad Axe jakieś 45 minut drogi samochodem. Nie było większego problemu z dostaniem się na miejsce, ale ogromny problem był z znalezieniem podwózki z powrotem do domu. Mieliśmy jedną opcję że może Piero host mama zawierze nas do domu, ale kto normalny ma ochotę jeździć po nocy w Pierwszy Dzień Nowego Roku ? Mama Piero była w pracy, a on nie miał jak się z nią skontaktować więc co biedny, spragnieni imprezy exchange students wymyślili ? Piero pisał mi przez facebook co powinna napisać do jego mamy , a ja wysyłałam sms z mojego telefonu i jego mama cały czas myślała, że to Piero ! To była mega zabawa, serio. To jest bardzo irytujące, kiedy musisz pytać o podwózkę, a czasem jak znajdziesz jakiegoś znajomego czy coś Twoi host rodzice nie są do końca przekonani bo się boją, ze coś się wydarzy i cała wina spadnie na nich. No dobra mniejsza o to. Impreza zaczęła się o 19 i skończyła o 00:30. Pierwszy raz w życiu jeździłam na rolkach i i oczywiście nie obeszło by się bez wielkiego upadku. Zaliczyłam totalna glebę i wyhodowałam sobie wielkiego guza na główce i skręciłam moją szyję delikatnie. Bolało, ale teraz wspominam to z uśmiechamem na twarzy. Poźniej jechałam mega starym samochodem , 3 osoby z przodu, 3 osoby z tylu i czuliśmy się jak w jakimś teledysku ! Puściliśmy głośno muzykę i jechali przez puściutką drogę. Druga impreza trwała w domu. Z jakieś 10 osób grało w - KARTY ! Tak, tak, to amerykański sposób na przywitanie Nowego Roku - gry w gry planszowe i karty. Coż, co kultura to inny obyczaj :) . O 3 nad ranem piekłam cukrowe ciasteczka a o 4 oglądałam film " Pitch Perfect " polecam ! Podsumowując poszłam spać o 7 rano i musiałam wstać o 9 !
Pierwszy Dzień Nowego Roku 2013 !
Byłam wykończona ! Totalnie zmęczona, główka mi pękała nie mogłam ruszyć szyją, ale byłam szczęśliwa na ten rok. Tyle niesamowitych rzeczy mnie czeka ! Oto moja lista :
1.Floryda z Fanny. Tak , jadę na Florydę ! W okolice Tampy, a dokładniej na Treasure Island. Już nie mogę się doczekać. To brzmi jak świetna zabawa. 
2. Trzydniowy wypad na narty na północ Michigan.
3.Przeprowadzka do nowego domku. Poznałam Tinę - jest niesamowita. Od razu czujesz kiedy ktoś jest Twoją bratnią duszą. My z Tiną wiedziałyśmy to od samego porządku. Niestety przeprowadzam się do niej dopiero pod koniec lutego, ale teraz spotykamy się dosyć często. Jednego dnia pojechałyśmy na Zumbę. Rusz ciałko, baby ! To była świetna zabawa. Zumba ♥
4. Wycieczka do Chicago
5.Wielka wycieczka z Rotary ! wybrałam zachód. Wiecie co jest w planie ? Niesamowite miejsca : LA, San Farncisco, Santa Barbara, San Diego, Las Vegas, Wielki Kanion. Zgadnijcie jak spędze swoją 18-stkę.
W  SAN DIEGO ! Tam zanjduje się największę Zoo na świecie :) i park wodny ! Nie mogę się już doczekać.
6.Spotkanie w wszystkimi exchange student z USA :D
7. Wracam do domciu ! Oj tak , wracam kochani. 22 lipca mam bilet powrotny. Zanim się obejrzymy znów będziemy razem ! :)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

WIGILIA

Dziś w Polsce, jeden z naj magiczniejszych dni w roku. Powiem Wam jak go spędzałam co roku, a co tam opisze Wam jak wyglądały zazwyczaj moje piękne polskie Święta Bożego Narodzenia.  Wigilia : budziłam się zwykle wcześnie rano i starałam się zachowywać najlepiej jak potrafię tego dnia. Bo taki będzie cały mój przyszły rok. O poranku jadłam płatki z ciepłym mlekiem i cały dzień trzymałam się ścisłego postu i zazwyczaj mój dziadek przychodził do domu przywitać nas. W ten dzień, 24 grudnia, pierwsza osoba, która przekroczy drzwi to powinien być facet. Co roku łupiłam migdały ze skórki. Te migdałki były w niebieskiej misce, w ciepłej wodzie. To chyba jedno z moich ulubionych zajęć. Bo jednym z moich ulubionych dań jest zupa migdałowa, pyszny groch z kapustą robiony przez babcię Kasię, gołąbki o i barszcz z uszkami. Wszystko lubię, haha. Około trzeciej, albo nawet wcześniej zaczynało się strojenie stołu. Chłopaki znosili krzesła z biura, ja wycierałam kieliszki albo sztuczce czy zastawę. Później układaliśmy to pięknie na stole, dodatkowo ozdabiając jakimiś bombkami, koralikami, kwiatami. Obowiązkowo co roku na stole było sianko w koszyczku. Około 17 zjeżdżała się cała rodzina. Robiło się tłoczno i głośno. Tato zazwyczaj stał przy zlewie i domywał ostatnie brudne naczynia, a ja z mamą często rozlewałyśmy w spiżarni kompot z suszy i kroiły ciasta. Gdy wszystko było już gotowe, dzieciaki wyszukiwały na niebie pierwszej gwiazdki i wtedy stawaliśmy w kole koło stołu. Jeden z moich braci czytał fragment Pisma Świętego o Narodzeniu Jezusa, później jedna z osób, rozpoczynała modlitwę. Następnie był czas na składanie sobie życzeń i dzielenie się opłatkiem. I pierwsze danie wigilijne - chlebek z miodem. Później każdy siadał przy stole i rozpoczynaliśmy wielką wieczerzę. Nikt nie powinien odchodzić od stołu. Zwykle moja kochana mamusia była tą osobą, która obsługuje wszystkich i zawsze pomagała jej jeszcze jedna osoba. 12 dań wigilijnych, na pamiątkę 12 apostołów:
1.Opłatek
2. Chlebek z miodem
3.Barszcz z uszkami
4.Zupa migdałowa
5.Groch z Kapustą
6.Gołąbki
7. Pierogi z kapustą i grzybami
8. Pierogi ruskie
9.Pierogi z owocami
10. Ryby
11. Kutia
12. Kompot z suszu.
Ważne szczegóły : jedno wolne miejsce przy stole,  garnuszek na stole na resztki po każdym daniu i później danie tych resztek zwierzętą z nadzieją, że zaczną mówić ludzkim głosem o północy.
Po kolacji był czas na ciasta i degustacje win. A później dzieci wysyłane były na górę i okrzyk z dołu gwiazda przyniosła prezenty ! Najmłodszy zawsze nurkował pod choinkę  i łowił prezenty dla wszystkich. Znów czas na miłe rozmowy i wspólne śpiewanie kolęd. O 24 wszyscy szliśmy na pasterkę i tak oto w magiczny sposób kończył się ten wyjątkowy dzień w roku. Pierwszy i drugi dzień Świąt spędzaliśmy w domu Babci Kasi i Dziadka Władka i której z cioci.
Tęsknie za tym, tęsknie za tym bardzo mocno. Z wielką radością wróciła bym do domu na te Święta. Wiecie do jakich wniosków doszłam? Że moi rodzice stworzyli mi zbyt wspaniały dom, którego nie znajdę nigdzie, tylko gdy będę z nimi. Święta Bożego Narodzenia to nie jest szczęśliwy czas na wymianie. Gdy budzisz się tutaj , w amerykańskim domu niektóre dzieciaki idą do szkoły na trening, pełno ludzi normlanie pracuje, ludzie robią dziś wielkie zakupy na jutrzejszy dzień, w ogóle nie czują że to dziś. Dla nich najważniejszy jest 25 grudnia. Wtedy otwierają prezenty , mają wielkie kolacje i takie pierdoły. Ale jak możesz poczuć, że to teraz właśnie są święta jeśli choinka stoi w domu już od końca listopada? Przyjechałam tutaj żeby poznać amerykańską kulturę, amerykańskie życie, i cieszę się każdego dnia, ale dziś, w Wigilię, i w Pierwszy Dzień Świąt i Drugi Dzień Świąt chciałabym być w najlepszym, najpiękniejszym i najbezpieczniejszym ( i mogłabym tak wymieniać dalej ) miejscu na świecie - w moim rodzinnym domu !


Życzę wszystkim wesołych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w ciepłym gronie rodzinnym. Życzę Wam , aby wszystkie Wasze marzenia się spełniły, żebyście nie żałowali żadnej chwili, żebyście byli szczęśliwi, otoczeni przez rodzinę i przyjaciół. Wesołych Świąt Bożego Narodzenia ! ♥

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Strach

Ten post bedzie bardzo imtymny. Stalo się cos, o czym, według mnie wart powiedzieć, ale to nie jest nic ciekawego. Po to jedziesz na wymiane, żeby poznac cale zycie, doswiadczyc wiele nowych odczuc, poznac nowe uczucia, pokonać swoje strachy spelnic swoje marzenia. To był poniedziałek, ostatnie poniedziałek w starym roku, ostatni poniedziałek w szkole. Za cztery dni przerwa swiateczna. Wkroczylam do szkoły pewnym krokiem, usmiechnieta. Pierwsze lekcja minęła szybko, bez żadnych specjalnych dodatków. Druga lekcja zamieniała się dla mnie w istne piekło. Na samym początku, każdego dnia nauczycielka czyta biuletyn, w którym jest pełno newsów. Wielkimi literami było napisane : DZRWI SZKOLNE BĘDĄ ZAMYKANE O 8:05 I OTWIERANE PO SZKOLE. W RAZIE WYPADKU. Znacie pewnie historie strzelaniny , która wydarzyła się gdzieś w Ameryce w niedalekiej przeszłości. To wydarzyło się tysiące kilometrów ode mnie. Jasne, że się tym przyjęłam. Żal mi było tych dzieciaków, ale nie czułam się jakoś specjalnie tym dotknięta. Wszystko zmieniło się w poniedziałek 17 grudnia po 9 rano. Zaczęliśmy o tym rozmawiać i ktoś zaczął mówić o Cass City... Ta miejscowość leży jakieś 15 minut drogi ode mnie. Szkoła została odwołana na cały tydzień. Bo rano ktoś zadzwonił do szkoły z wiadomością, że zamierza wysadzić bombę w szkole. Nie wytrzymałam tego, wpadłam w totalna panikę. Byłam totalnie sparaliżowana strachem, wyszłam po lekcji na korytarz, pełny ludzi, którzy maja broń w domu. Trzecia lekcja to była zoologia. Pierwsze co nauczyciel zaczął mówić, że w jego klasie jesteśmy wyjątkowo bezpieczni, bo on ma drzwi na zewnątrz z tyłu klasy. Czy Wy to sobie wyobrażacie? Ja chce się czuć bezpiecznie w mojej szkole, a nie słuchać w jaki sposób mam uciekać i którędy jak jakiś szaleniec z pistoletem wleci do szkoły. Nigdy w życiu tak się nie bałam, serio.  Starałam się w ogóle o tym nie myśleć, ale nie mogłam przestać. Świadomość, że każdy z Twoich znajomych w domu ma broń i może tak po prostu przyjść do szkoły i wystrzelać ludzi, nie dawała mi spokoju. Płakałam ze strachu ! Moje całe ciało się trzęsło. Nigdy przenigdy w życiu się tak nie bałam. Jedyne co dla mnie było ważne to wrócić do domu , do Polski, do mamy do taty, bezpiecznie, poczuć się bezpiecznie. W trakcie trzeciej lekcji poszałam do pokoju counselora i zapytałam się czy możesz powiedzieć mi , czy jestem bezpieczna w szkole. Odpowiedź było tak cholernie wymijająca, że w padłam w jeszcze większy strach. Nie wiem co wy sobie teraz myślicie. Czy Wy potraficie to sobie wyobrazić? Skończyłam lekcje o 15:30 wyszłam z tej szkoły i poczułam się o wiele lepiej, ale jutro musze tam wrócić. Counsolorka powiedziała mi, że jutro w szkole będziemy mieć próbę ewakuacji szkoły, żebym była przygotowana na alarm i opuszczanie klas. Wiecie co było trudne ? Podczas każdej lekcji nauczyciele stawali na środku klasy z mega poważna miną mówili, gdzie są wyjścia ewakuacyjne u nich w klasach i co może się stać i co mamy robić. Jak słyszysz, 6 razy dziennie że jak zobaczysz kogoś podejrzanego przy oknie, nauczyciel ma obowiązek zasunąć żaluzje, a uczniowie położyć się na ziemie w jednym miejscu i zablokować drzwi. 6 razy !!! Boje się iść jutro do szkoły. Dwie szkoły w mojej okolicy są zamknięte z tego wydarzenie ( telefonu z wiadomością wysadzenia szkoły w Cass City). Będę Was informować na bieżącą co się dzieje. Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo na to zareagowałam. Przecież świat jest pełen wypadków samochodowych, lotniczych, wypadków spowodowanych przez pijaków albo jakieś celowe podpalenia. To dotknęło mnie wyjątkowo mocno, bo może jestem tak daleko od domu, w Polsce w szkole nigdy nie było takiej akcji. Teraz już wiecie, macie dowód, że na wymianie można nauczyć się wszystkiego i doświadczyć wszystkiego. Nigdy w życiu się jeszcze tak nie bałam. Ale wszyscy z którymi rozmawiałam mówią że nasza szkoła jest przygotowana bronić swoich uczniów. Tylko nie rozumiem dlaczego nie zamkną szkoły ?

sobota, 8 grudnia 2012

Christams Dance

Najmagniczniejsza sobota w moim zyciu . Wszystko zaczelo sie od bialego puchu z nieba o 6 nad ranem. Okolo poludnia pod moj domek przyjechala Faith - moja dobra wrozka chrzestna. O rajciu ! Spedzilysmy 4 godziny na szykowaniu sie na tance swiateczne ! To byl wspanialy czas, pelen zabawy i o jejku, patrzecie na moje wloski ! Wygladaja jak wloski aniolka :) Oczywiscie Gabi caly czas sie cieszyla ze swoich wloskow, nawet teraz ( hairspray jeszcze sie trzyma - jest pierwsza w nocy) a ja nie moge spac, poniewaz wciaz jesetem tak podekscytowana !








 
Pozniej wrzucilismy na siebie nasze kiecuszki :) Tego nie da sie opisac slowami jak sie czulam po prostu patrzcie na fotki. Niesamowity czas ! Szkoda tylko ze tak krotko :(
 



 
Życie kochanie trwa tyle co taniec
fandango, bolero, be-bop
manna, hosanna, różaniec i szaniec
i jazda i basta i stop.

Bal to najdłuższy na jaki nas proszą,
nie grają na bis, chociaż żal,
zanim wiec serca upadłość ogłoszą
na bal, marsz na bal

Niech żyje bal!
Bo to życie to bal jest nad bale!
Niech żyje bal!
Drugi raz nie zaproszą nas wcale!
Orkiestra gra!
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte!
Dzień warty dnia!
A to życie zachodu jest warte!
 


wtorek, 27 listopada 2012

Thanksgiving

Za oknem lezy juz bialy puszek, mroz szczypie w uszy, kazda noc rozswietlona jest prze tysiace blyszczacy swiatecznych lampek, a gdy sie przegladniesz dokladniej to widac juz choinki w domach. W moim tez juz jest. Nie bylo mnie w tym czasie w domu, gdy w moim salonie wyrosla wielka, sztuczna, nie pachnaca lasem choinka. Spedzilam wspaniale dwa dni w Columbus, Ohio i jeden dzien w Oxford, Michigan. Cale to wielka wycieczka zaczela sie w czwrtek, 22 listopada - Thanksgiving. Wczesnym rankiem moj YOE zajechal przed moj dom brazowym kamperem i razem z jego zona i synem pojechalismy do Oxfordu, uroczej miejscowosci na swiateczny obiad. Chcecie wiedziec co to jest to Thanksgiving? Kolejny amerykanski dzien kiedy jesz indyka i dyniowe ciasto ! Amerykanie po prostu uwielbiaja jesc, wiec zrobili sobie kolejny  dzien zeby swietac i sie obzerac. Chcac nie chcac indyk byl bardzo dobry ! Pod wieczor dojechalismy do naszego hotelu w Columbus - Double Tree by Hilton! Mialam przecudny widok z okna. Mieszkalysmy w samym centrum miasta. Wokol mnie byly tylko i wylacznie nie wiadomo ile pietrowe wiezowce i pare parkow wokol rzeki. Niesamowite miejsce. Spedzilam chyba z trzy godziny na spacerowniu tymi samymi ulicami i za kazdym razem dostrzegalam cos nowego i niesamowitego. Pod koniec zaczela mnie troche bolec glowka, no bo ile mozna patrzec do gory , haha. To jest calkiem inne uczucie, kiedy wokol Ciebie sa tylko wysokie budynki. Czujesz ze jestes malusienki. Ja zawsze bylam malenka  i troszke mnie to dobijalo, ale ja przechodzilam kolo Palace Theater, Ohio Statehouse, biurowcow ( zgaduje 180 pieter ) to czulam jak szczesliwe motylki lataja sobie w moim brzuszku. Bylam w wielkim centrum handlowym i poznalam drugiego syna mojego YOE, ktrory jest aktorem. Tak przy okazji glowny cel wyprawy do Columbus byl musical "Opowiesc Wigilijna, w ktorym wystepowal Jimmy ( ten aktor). Spedzilam troche czasu na zakupach, znalazlam w koncu H&M. Nie jest tu tak popularny jak u nas. Pod wieczor wskoczylismy w elaganckie ubranka i ruszyli do teatru. Przedstawienie bylo bardzo intrygujace, ale przede wszystkim zrobione ze smiechem. W sobote rano uroczyscie pozegnalam sie z Columbus i wrocilam do Bad Axe. A tutaj ? Wielka Swietlna Parada Swiateczna. Bylo okropnie zimno, padal snieg, ludzie rozrzucali cukierki i moj wskazujacy palec nie pracowal. Probowalam porobic troche zdjec, ale uwierzcie mi  to bylo trudniejsze niz wejscie na Himalaje. Zrobilo sie tak zimno, bez rekawiczek, czapeczki i szaliczka ani rusz. I wszyscy mowia ze to dopiero poczatek ! Onie nie maja koldry ! Nikt tu nigdy nie slyszal o czyms takim, wiec biedna Gabi spi teraz pod trzema kocami. Troche to jest irytujace bo nad ranem jeden koc jest na lewej stopie, drugi na prawej a trzeci ledwo ledwo przykrywa brzuszek. Tak, tak Kolderko, tesknie za Toba !
Dwa tygodnie temu spedzilam mila niedziele w Detroit , dla nich to jest cos w stylu Walbrzych dla nas. Pelno pustych, zaniedbanych budynkow, ale ! Maja tez Groose Point, gdzie byl krecony kawalek filmu James Bond. Nigdy w zyciu na wlasne oczy nie widzialam tak wiele wypadionych, wielkich domow jeden przy drugim. Chyba z jakies 15 kilometrow, jak nie wiecej w lini prostej.Pod wieczor poszlam do symfoni. Ale sie tu pieknie rozwijam artystycznie, haha symfonia, musical. Ci ludzie ktorzy wiezili mnie ze soba byli bardzo mili. Wiecie co? To jest mega smieszna stytuacja dla mnie. Bo prawda jest taka ze nie ma teraz "prawdziwego domu" z moja prawdziwa mamusia, tatusiem i braciszkami :* ale kazdy kto o mnie dba i sie o mnie troszczy, czy zabiera mnie gdzies probuje choc na chwile stowrzyc mi ten dom. Zawsze slysze : czujsie jak u siebie w domu". Zawsze poznaje rodziny tych ktorzy mnie gdzie wzieli ( w Detroit miala pyszny obiad z rodzina Jima w restauracji gdzie robily wlasny chleb, ser i lody ) w Columbus spedzilam rodzinny czas z moim YOE. Czy to nie jest smieszne ? Ale zdalam sobie sprawe ze mam tu juz w okol siebie parenascie ludzi do ktorych jestem naprawde przywiazana i bede za nimi bardzo tesknic. To bedzie prawda, pod koniec roku: Z jednego, amerykanskiego domu wroce do drugiego, polskiego domku i obydwa beda prawdziwe, tylko ten polski wciaz bedzie zawsze wazniejszy i najlepszy pod wszelkimi wzgledami :)

sobota, 17 listopada 2012

Stare przyslowie pszczol mowi :)

Za mna kolejny piekne dni. Skonczyla sie pierwsza marking period. To jest jeden kwartal szkolyl. Ogolnie jestem zadowolona. W piatek to jest 9 listopada poszlam na impreze urodzinowa do Hey Won Song - to jest koreanska dziewczyna. Jej host rodzina zorganizowala przyjecie na Song slodka szesnastke ale to bylo najdziwniejsze przyjecia na jakiej bylam. Jej host rodzice sa bardzo dziwni. Mysla chyba ze exchange student to male dzieciatko ktorym trzeba sie nieustannie zajmowac. A najlepsze jest to ze cala impreze spedzilismy w kosciele ! Bo host tato Song jest pastorem i w kosciele bylo wiecj miejsca niz u niego w domu! Nie, nie nie modlilismy sie , ale spiewalismy piosenki z filmow i grali w twistera i zywe "kolko i krzyzyk". Zwinelam sie wczesniej bo moja kolezanka zaprosilam mnie na spotkanie. We trojkach przechodzilysmy z knajpki do kanjpki w poszukiwaniu jakich przystojniakow. One nie maja swoich boyfriendow i sa na serio spargnione milosci. Tutaj kazdy ma chlopaka albo dziewczyne! To jest troche dziwne, ale oni biora to na powaznie. Mysla o slubie zaraz po szkole, zalozeniu rodziny i takie tam podobne rzeczy. Troche to dziwnie wyglada jak czternastoletnie dziewczynka idzie za roczke z szesnastoletnim chlopczykiem, sa razem dwa lata i juz wybrali imiona dla dzieci.

Weekend spedzilam z moja miedzynarodowa rodzinka ! To byl niesamowity weekend. Poznalam 7 nowych wymiencow, ktorzy chca w przyszlym roku wziac udzial w wymianie. Kazdy tegoroczny wymieniec przygotwal prezentacje na temat swoje kraju i prezentowal ja przed publicznoscia. Czulam sie mega profesjonalnie opowiadajc o Polsce, jej obyczajach , historii i wszystkim co jest z nia zwiazane. Zrozumialam jak bardzo kocham moja ojczyzne i jak bardzo ja doeceniam i jestem jej wdzieczna. To jest bardzo mile i pozytywne uczucie, uwierzcie mi.
Wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej !

ale w tym prawdziwym domu, nie host house! To jest wielka roznica. Gdy nie masz tego co miales wczesniej, gdy nie masz tych rzeczy ktore Cie denerwowaly i tych rzeczy ktore kochales ponad wszystko dopiero wtedy zaczynasz to doceniac !